sobota, 24 listopada 2012

Czerń nieklasycznie

Dobrze, że mimo nadchodzącej zimy mogę wciąż szyć sukienki:) Wesela mamy w każdej porze roku...ach jaka ulga:D Tak bardzo się bałam, że do kolejnej wiosny będę szyć tylko spodnie i płaszcze!


poniedziałek, 19 listopada 2012

To o czym producent zapomniał...

Wcześniej już narzekałam na to jak bardzo denerwują mnie damskie spodnie dostępne w sieciówkach... Niby dobre ale jednak coś nie gra. Zazwyczaj jest to szerokość paska:)
Dziś pokażę jak najprościej poprawić to o czym producent właśnie zapomniał czyli o dopasowaniu spodni w pasie;)

niedziela, 11 listopada 2012

Musztardowa sztywniara

Tym razem biorę się za spódniczki. W niczym dziewczyny nie wyglądają tak dobrze jak w sukienkach czy właśnie spódniczkach:) Pomyślałam, że warto pokazać trochę nóg jesienią i o to jest...


wtorek, 6 listopada 2012

Słodka elegancja

Jakiś czas temu, będąc w szale kupowania tkanin, przeglądałam dosłownie wszystko co znajdowało się na półkach sklepowych. 
Oczywiście poszłam tam z zamiarem zakupu kilku konkretnych materiałów, jednak fantazja mnie poniosła...

wtorek, 30 października 2012

Kurza stopa...

Tym razem zaskakuję samą siebie:)
Dzianina w kurzą stopkę zrobiła od razu na mnie niesamowite wrażenie. Na początku miała być black&white ale... to takie bezpieczne. Butelkowa zieleń? Oczywiście, że to NIE MÓJ kolor! Dlatego szyjemy:D

poniedziałek, 22 października 2012

Imprezowy zawrót głowy...!

Mini kolekcja się szyje, a tym czasem odebrałam zdjęcia, które wstrzymywały publikacje;)

Poprzedni weekend z pewnością zapamiętam na baaaardzo długo...
Wyjazd do Kolonii na międzynarodowe szkolenie biznesowe był zdecydowanie niesamowitym przeżyciem.
Nie dość, że przywiozłam stamtąd wiele nowości na przyszłość to i zabawa była przednia:)
Na tę okazję uszyłam właśnie te dwie kiecki! Jedna dla mnie, druga dla Jagódki.

Jagoda prezentuje się w delikatnej i zwiewnej sukience szytej z powiększonego koła, co dało możliwość większego umarszczenia dołu. Cieniutka biała bawełenka w szare kwiatuszki podszyta jest białą tkaniną, dzięki czemu wzór na materiale jest wyraźniejszy, a dół przez dodatkowe marszczenie podszewki, jeszcze bardziej się unosi.




Moja z kolei, zupełnie coś innego.
W sumie to się dobrze dobrałyśmy...black&white...na przemian:)
Wybrałam prosty krój, a całe wrażenie miały robić plecy, a raczej ich brak. Zdecydowałam się też na siateczkowe rękawy i długość sukienki za kolanko, aby za dużo nie odkrywać...taka mała elegancja:)





Obie czułyśmy się świetnie, dzięki czemu impreza w 100% udana.

poniedziałek, 8 października 2012

środa, 3 października 2012

Powitanie jesieni...

Tak bardzo bałam się nadejścia tej jesieni. Wyskoczenie z lekkich kiecek i przerzucenie się na kryte buty na prawdę mnie przerażało! Najbardziej chyba dlatego, że jesień wymaga ode mnię większego poświęcenia. Nie będzie już tworzenie szybkich sukieneczek czy delikatnych bluzek. Teraz zaczyna się prawdziwe szycie, czyli cięższe tkaniny, mocniejsze wykończenia, więcej przemyślenia co i jak żeby było elegancko i wygodnie.

Jesień w tym roku witam w dobrym stylu!

niedziela, 9 września 2012

...powiew świeżości!

Za górami, za lasami...
Będąc z dala od normalnego świata znalazłam chwilę na napisanie posta, który tak strasznie odwlekał się w czasie z powodów technicznych. No nic innego jak brak aparatu sprawił, że przesłanie zdjęć robionych w Bogatyni sprawiało masę problemów. Ale jestem! Zdjęcia udało się przesłać z telefonu na komputer i mailowo do mnie:D

Ostatni tydzień wakacji, które dla mnie się jeszcze rzecz jasna nie skończyły, spędziłam w Bogatyni.
Teraz mam małą przerwę na plener malarski obowiązkowy na koniec pierwszego roku ASP. Na szczęście po powrocie mam jeszcze 2 tygodnie na wypoczynek ostateczny. No, ale mniejsza o to.
Bogatynia też nie dała mi spokoju od maszyny i chwała jej za to:) Miałam okazję zmierzyć się z nowym wyzwaniem, a mianowicie... męskimi spodniami!
Jasnoszary dżins udało mi się kupić jeszcze we Wrocławiu dzięki czemu koszt spodni był zdecydowanie niższy niż gdybym miała kupić go w Bogatyni. Spodnie wykończone są rudą, grubą nicią co nadaje im charakteru. Wyjazd do domu dał mi też możliwość wyszperania w zapasach maminych metalowego guzika do nabicia. Planowo miało być to zrobione maszynką służącą do nabijania guzików, jednak młotek to opcja dla osób lubiących utrudniać sobie życie:D
Mimo wszystko całość się udała i mam się czym chwalić... A co!







poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Wszyscy mają mambę...!

W swojej kolekcji materiałowej mam kilka takich, które kupiłam z ogromnym podnieceniem i wręcz nie mogłam doczekać się kiedy stworzę z nich coś nowego. Są też takie, do których jakoś boję się podejść. Mimo tego, że są piękne i długo oczekiwane to czuję lekki dystans... Na przykład fioletowy jedwab, kupiony na początku wakacji z myślą o upalnych dniach do tej pory leży na wierzchu kartonu i patrzy na mnie z niecierpliwością, a ja nie wiem czemu boję się za niego zabrać...
Mój lejący i ciężki szyfon w kolorze kawy z mlekiem też odczekał swoje w szufladzie;) I nie powiem... była to na prawdę ciężka praca. Trzy dni z masą szpilek, fastryg, przymiarek i moja super długa spódnica gotowa! Taki prosty krój, a zabawy jak przy mało której.
Niby tylko szyfon, ale ten był na prawdę ciężki w obróbce. Już wcześniej miałam do czynienia z szyfonem, jednak szyfon szyfonowi nie równy... Tamten był sztywniejszy, dobrze się zaprasowywał i przede wszystkim nie ciągnął się. Teraz kiedy już zszyłam sobie ręcznie kawałek spódniczki, zasiadałam do maszyny aby przeszyć kawałek to uciekał mi jakby w ogóle nie chciał ze mną współpracować. Leje się bardzo jedwabnie. W sumie kiedy go wybierałam to brałam najdelikatniejszy jaki był;)

Widziały gały co brały ;)