Na początku miała być błękitna, błyszcząca, księżniczkowa. Ta wymarzona, jedyna!
Po oględzinach sklepu niestety złe wiadomości. Błękitu w sklepach brak...wrzosy, turkusy, beże, ble.
Musiałyśmy więc zorganizować wycieczkę do sklepu z koronkami i wybrać wspólnie z tego co jest.
Koronki
Koraliki
Cekiny
Olśnienie!
Nagle wyrosła nam przed oczami grafitowa koronka z koralikami, mieniąca się przepięknie.
Tak! Chcę to!
Żeby nie było pogrzebowo, ciemno i nudno, pod spód poszła jasna szarość, która całość bardzo ładnie rozświetliła.
Szyło się... ciężko. Cała pracownia w koralikach. Cięcie formy do gorsetu sprawiło, że aplikacje z koralikami zostały po przecinane i koraliki miałam dosłownie wszędzie. Do tej pory zdarza się, że wyłażą mi spod szafek ;)
Dół z kolei, dłubanina jak w sukni ślubnej z poprzedniego posta. Wycinanie aplikacji i naszywanie na tiul z półkola wycięty. ZABAWAAAA
Efekt końcowy: Nawet Audrey mówi "WOW" :D